Szkolenie online dotyczące ucieczki przed Polskim Ładem

Łukasz Flak        14 czerwca 2021        Komentarze (0)

Witam Cię po dłuższej przerwie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niedawno ogłoszono założenia tzw. Polskiego Ładu. Ma być sprawiedliwiej, ale pogląd na to jak ta sprawiedliwość miałaby wyglądać jest oczywiście różna, w zależności od punktu widzenia. A ten, jak zawsze, uzależniony jest od punktu siedzenia.

Idzie nowe, ale jednak chyba nie do końca. Od pewnego już czasu widać bowiem, że przedsiębiorcy są tą grupą społeczną, której będzie wystawiony rachunek za planowane „działania prospołeczne”. W tamtym roku w pośpiechu i z lekceważeniem wszelkich głosów rozsądku obłożono podatkiem CIT spółki komandytowe. Ta sytuacja upewniła mnie jedynie co do kierunku w jakim zmierzamy jeśli chodzi klimat dla biznesu w Polsce.

Ten rok nie zapowiadał się lepiej dla przedsiębiorców, bowiem walka z ekonomicznymi skutkami pandemii wymaga nowych wpływów do budżetu. Dlatego nie dziwi pomysł wprowadzenia nowego parapodatku, w postaci składki zdrowotnej na nowych zasadach (naliczanie jej od kwoty osiągniętego dochodu oraz brak możliwości odliczenia jej od podatku).

Mało kto też może w dobie trwającej pandemii skutecznie zakwestionować konieczność wykreowania nowego parapodatku akurat w zakresie daniny przeznaczonej na cele ochrony zdrowia.

Jeśli jednak jesteś zainteresowany możliwością uniknięcia zapłaty nowej daniny w 2022 r. lub możliwościami łagodzenia skutków jej wprowadzenia to zapraszam Cię na szkolenie online, które odbędzie się w dniu 1.07.2022 r. o godz. 17.

Ze szkolenia dowiesz się jak uciec przed Polskim Ładem nie wyjeżdżając z kraju i nie biegając jak Usain Bolt ,

Szkolenie odbędzie się w platformie Evenea.

Link do szkolenia znajduje się poniżej.

https://evenea.pl/pl/wydarzenie/polskilad

Serdecznie zapraszam.

Umowa wspólników – czyli o dwóch takich… co napisali sobie umowę.

Łukasz Flak        25 kwietnia 2018        Komentarze (0)

J: Taka spółka to ciężki kawałek chleba... a właściwie ciężki kawałek Księżyca. P: Cicho! Nie narzekaj! Ciesz się że nie jest pełnia!Dzisiaj temat, który szczególnie może zainteresować każdego, kto w chwili obecnej jest wspólnikiem jakieś spółki, lub taką spółkę zamierza założyć w przyszłości. Dzisiaj będzie bowiem o szczególnej umowie – umowie wspólników.

Zaraz, zaraz… jak to umowa wspólników? Czy nie jest czasem tak, że kiedy zakładam spółkę to zawieram właśnie umowę pomiędzy mną, a innym (innymi) wspólnikami?

Nie tak szybko. Umowa wspólników to dodatkowa umowa, zawierana obok umowy spółki.

Acha! Pewnie zapytasz : „Ale w takim razie po co zawierać dwie umowy? Nie można wszystkiego uregulować w umowie spółki?”. Odpowiedź jest  następująca: „Ano w zasadzie można, ale czy na pewno byłoby to właściwe?

Żeby lepiej zrozumieć istotę zagadnienia, weźmy na warsztat taki oto przykład.

Wyobraź sobie, że wchodząc do spółki wnosisz do niej swój pomysł i pracę, a dugi ze wspólników kapitał w postaci pieniędzy. Ty ryzykujesz wyłącznie pomysłem, który w najgorszym wypadku wywietrzeje Ci z głowy, natomiast Twój wspólnik stawia na szali udanego interesu żywy pieniądz. Zwykle chciałby w jakiś sposób zrekompensować sobie wyższy poziom ryzyka biznesowego, poprzez adekwatnie wyższy udział w zyskach spółki. Znajduje to odzwierciedlenie w zapisach umowy spółki.

Jeśli jednak interes wypali, nie chciałbyś wiecznie oddawać lwiej części przychodu spółki na rzecz wspólnika. Co można z tym zrobić? Ano ustalić, że po osiągnięciu jakiegoś pułapu dochodowości w określonym czasie wspólnicy wspólnie zmienią umowę spółki w taki sposób, aby podwyższyć Twój udział w zysku spółki do określonego poziomu procentowego.

W takim układzie umowa taka będzie zbliżona do umowy inwestorskiej. Czy jednak jej zapisów nie można by „wciągnąć” do samej umowy spółki? Można, ale wówczas wszyscy Twoi kontrahenci, którzy zapoznają się z jej treścią będą wiedzieli, jaka jest pozycja wspólników w spółce i na jakich zasadach układane są wzajemne relacje wewnętrzne wspólników. Nie jest wskazane, aby tego rodzaju organizacyjne regulacje wewnętrzne były dostępne dla osób spoza wspólniczego grona.

Trzeba mieć na względzie, że jeśli chodzi o umowy spółek rejestrowanych w KRS (tj. spółki jawnej, partnerskiej, komandytowej, sp. z o.o.), to są one dostępne dla każdego, kto będzie chciał przeglądać akta takiej spółki w sądzie rejestrowym (tj. w KRS-ie właściwym dla siedziby danej spółki).

W spółce cywilnej, która takiej rejestracji nie podlega, wspólnicy bardzo często mogą spotkać się natomiast z żądaniem ze strony kontrahentów do okazania umowy spółki, bowiem wynika z niej sposób reprezentowania spółki cywilnej, który nie może zostać ustalony w inny sposób (bo nie wynika on z CEIDG, gdzie wspólnicy spółki cywilnej są ujawnieni). Nie okazanie odpisu takiej umowy spółki może więc zrodzić problematyczną sytuację, w której klient nie będzie chciał podpisać kontraktu.

Jak więc widać, umowa spółki nie jest więc przestrzenią, w której można zawrzeć poufne informacje, które nie powinny być znane „na zewnątrz spółki”. Taką właśnie przestrzenią jest natomiast umowa wspólników, która nie jest składana do akt rejestrowych spółki w KRS, ani też ujawniana komukolwiek poza gronem wspólników.

Jakie jeszcze kwestie może regulować umowa wspólników? Bardzo różne. Nie raz proponowałem moim Klientom zawarcie tego rodzaju umowy dla rozwiązania takich problematycznych kwestii jak:

– zasad zwrotu kapitału wniesionego do spółki przy jej doinwestowaniu,

– zasad zmiany udziału w zyskach w określonym okresie czasu,

– zasad rozwiązania spółki,

– zasad przejęcia działalności spółki przez jednego ze wspólników,

– zasad głosowania nad szczególnie ważnymi uchwałami (np. co do kierunków rozwoju spółki, czy jej rozwiązania w wypadku zajścia określonych okoliczności),

– zasad podziału majątku w wypadku rozwiązania spółki (np. określenia, że konkretne przedmioty majątkowe będą stanowiły własność  określonego wspólnika)….  i wielu, wielu innych.

Często umowa wspólników zawierana jest, jako wyraz kompromisu pomiędzy stanowiskami wspólników, których wizja dalszych losów spółki na pewnym etapie zaczyna się rozmijać. Niejednokrotnie, poprzez skłonienie stron do zawarcia takiej właśnie umowy, udawało mi się zakończyć spór pomiędzy wspólnikami.

Umowa wspólników może być również wykorzystana do łagodzenia formalizmu, wynikającego z przepisów prawa (w szczególności kodeksu spółek handlowych). Tam bowiem, gdzie przepisy prawa wprowadzają bardzo restrykcyjne uregulowania, można pokusić się o ich obudowanie odpowiednimi zapisami w umowie wspólników, które pozwolą osiągnąć cel, który zgodnie z obowiązującą regulacją ustawową nie byłby możliwy do osiągnięcia.

Dotyczy to np. możliwości faktycznego uprzywilejowania głosów w spółce z o.o. ponad zakres wskazany w kodeksie, czy wniesieniu dopłat do kapitału zakładowego ponad ustawowy limit.

Oczywiście nie wszystko można w prosty sposób uregulować w umowie wspólników tak, aby nie narażać jej zapisów w całości lub w części na zarzut nieważności. Jednak przy odpowiednim doświadczeniu i wiedzy może być ona dogodnym instrumentem dla osiągnięcia celów biznesowych wspólników.

Spełnienia których to celów szczerze Ci życzę, choćby nawet takim celem miała być… jakby to powiedzieć…  „dzierżawa” Księżyca 🙂

Co, kiedy i dlaczego? – czyli o tym co kiedy i dlaczego

Łukasz Flak        13 kwietnia 2018        Komentarze (0)

Czy czasem zastanawiasz się, na czym powinieneś skupić się w danej chwili gdy prowadzisz swój biznes? Zapewne masz swój plan czynności w głowie każdego poranka, gdy zabierasz się do pracy. Trzeba pojechać na spotkanie z klientem, zrobić pracownikom codzienną odprawę, przypilnować wystawienia faktur, zadzwonić tu i tam, sprawdzić, stan płatności, zamówić towar itp. itd. Ot taki porządek czynności , który „naturalnie” się klaruje.

Czy jednak zastanawiałeś się kiedyś ile z tych czynności jest niezbędnych dla prowadzenia Twojego biznesu, a ile zbędnych? Czy czasem nie zaniedbujesz rozwoju własnej firmy ganiając za tym co tu i teraz? Czasem warto zastanowić się co służy Twojej firmie a co nie. Może marnujesz czas, który mógłbyś wykorzystać lepiej dla rozwoju swojego przedsiębiorstwa. Może nie prowadzisz w ogóle aktywnej sprzedaży, lub marketingu zajmując się wyłącznie bieżącą obsługą klientów, a przez to Twój biznes stoi w miejscu od dłuższego czasu… a może nawet ma się coraz gorzej, bo nie przybywa mu nowych klientów, a dotychczasowi się „wykruszają”.

Jeśli chciałbyś przemyśleć (i być może przedefiniować) swoje bieżące działania polecam Ci skorzystanie ze sprawdzonego sposobu określenia priorytetowości i ważności zadań, poprzez zakwalifikowanie ich do jednej z czterech grup, zgodnie z poniższym diagramem.

Po wykonaniu tego prostego zabiegu określisz w prosty sposób które z czynności należy włożyć do codziennego harmonogramu zajęć, a które powinny z niego wypaść jako niczemu nie służące.

Zwróć proszę uwagę, że w każdym polu diagramu znajduje się cyfra, która określa na którym miejscu powinny być prane pod uwagę czynności z danego pola. Dzięki temu będziesz mógł skupić się na kwestiach rzeczywiście istotnych z punktu widzenia rozwoju Twojej Firmy.

Wydaje Ci się, że ślęczenie nad takim diagramem plasuje się w kategorii IV? 🙂 Nic bardziej mylnego. Im szybciej dokonasz weryfikacji swoich codziennych działań, tym szybciej twoja firma wkroczy na drogę rozwoju, a Ty rozwiniesz swe skrzydła.

Czego szczerze Ci życzę 🙂

 

Czy ostatnio zaglądałeś do zestawienia Twoich niezapłaconych należności firmowych? Zalecam aby zrobić to możliwie szybko. Obecnie procedowany jest bowiem w sejmie projekt ustawy skracającej terminy przedawnienia roszczeń i wszystko wskazuje na to, że zostanie on wkrótce uchwalony.

Dlaczego miałbyś się tym przejmować? Bo skróci on termin przedawnienia roszczeń o zapłatę również tych należności, których data wymagalności przypadnie przed dniem wejścia w życie w/w zmian przepisów.

Roszczenie przedawnione może być co prawda dochodzone w sądzie, ale uchwalane obecnie przez Sejm przepisy stanowią, że w pozwie trzeba będzie oznaczyć datę przedawnienia danego roszczenia. Jest to o tyle istotne, że do tej pory zarzut przedawnienia brany był przez sąd pod uwagę tylko, jeśli pozwany go zgłosił (tj. sam wyliczył termin przedawnienia i zgłosił sądowi, że chce oddalenia powództwa z uwagi na upływ tego terminu).

Po zmianach dłużnik będzie miał ułatwione zadanie, bowiem odczyta datę przedawnienia z samego pozwu i zapewne skłoni go to do wystąpienia w sądzie o oddalenie roszczenia, lub zaskarżenia wydanego nakazu zapłaty (jeśli sprawa będzie rozpoznawana w trybie, w którym taki nakaz jest wydawany).

W sprawach przeciwko konsumentom zmiany pójdą jeszcze dalej, bowiem sąd z własnej inicjatywy będzie badał, czy roszczenie nie jest przedawnione.

Choć przepisy te jeszcze nie zostały uchwalone przez sejm jest bardzo realne, że zostaną one uchwalone w najbliższym czasie. Potwierdza to także lawina pozwów, ze strony firm windykacyjnych które zalały sądy.

Po uchwaleniu zmian skróceniu ulegnie podstawowy 10-letni termin przedawnienia roszczeń – do 6 lat. Bez zmian pozostanie natomiast 3 letni termin dochodzenia roszczeń wynikających z prowadzonej działalności gospodarczej. Dla przedsiębiorców nie zmieni się więc w tym zakresie zbyt wiele, ale dobrze się zastanów, czy wszystkie Twoje niezapłacone należności wynikają z prowadzonej przez ciebie działalności gospodarczej?

Skrócony zostanie także termin przedawnienia roszczeń potwierdzonych prawomocnym wyrokiem lub nakazem zapłaty – również z 10 do 6 lat (oprócz stwierdzonych w ten sposób świadczeń okresowych, przy których zostanie utrzymany dotychczasowy, trzyletni termin).

Wszystko to oznacza, że jeśli chcesz ponowić jakąś egzekucję, już najwyższy czas przyjrzeć się dacie wydania orzeczenia przez sąd, aby sprawa się nie przedawniła i żebyś nie stracił możliwości odzyskania Twoich pieniędzy.

 

 

Matrix – reaktywacja

Łukasz Flak        05 kwietnia 2018        Komentarze (0)

źródło: www leanactionplan pl

Dzisiaj powracamy do ponurego świata matrycy kompetencji. Nie zwlekaj więc…. przytknij swe ucho do słuchawki telefonicznej w jakiejś obskurnej budce telefonicznej i przenieś się ze mną do spowitego zieloną poświatą świata, w którym każdy pracownik jest tylko opisaną paroma zmiennymi komórką macierzy. 🙂

Ok. Chyba się udało… i to bez niebieskiej pigułki 🙂  Jeśli jesteśmy już w środku, to może rozejrzysz się wokoło. Co widzisz? Tabelę z zaznaczonymi cechami poszczególnych pracowników.

Ta tabela może mieć różny opis poszczególnych rubryk. Możesz w niej ująć doświadczenie pracownika w danym obszarze wiedzy (np. znajomość oferty dot. danego rodzaju asortymentu), doświadczenie w firmie (np. poprzez zaznaczenie odpowiedniego przedziału stażu pracy danego pracownika), rodzaju uprawnień przyznanych mu poprzez szkolenia wewnętrzne, jak i zewnętrzne, poziomu wykształcenia itp.

W każdym polu takiej tabeli można zastosować np. czterostopniową skalę od 0 do 4, odpowiadającą poziomowi kompetencji danego pracownika w danej  dziedzinie (0 – minimalne kompetencje; 4 – maksymalne). Dla lepszego zobrazowania i przejrzystości całej tabeli można zastosować określenie wizualne zakresu poszczególnych cech, np. poprzez odpowiednie zakreślenie okręgu znajdującego się w każdej komórce matrycy.

Pozwoli to na łatwiejsze posługiwanie się tym narzędziem, a także wpłynie na większą przejrzystość całej tabeli.

źródło: www eantrix com

Teraz, kiedy wiesz już jak wygląda taka matryca, nie stanowi żadnego problemu, żeby za jej pomocą ustalić na przykład, który z pracowników może zastąpić innego na jego stanowisku pracy.

Tak jak pisałem poprzednio, przy sporządzeniu odpowiednich regulacji wewnętrznych – regulaminów pracy, regulaminów wewnętrznych i innych dokumentów z zakresu prawa pracy –  możesz również za pomocą tego narzędzia sporządzić wykaz stanowisk w twojej firmie, a także określać minimalne wymagania dla pracowników, warunkujące awans na dane stanowisko.

O paru innych właściwościach matrycy kompetencji pracowników i o tym jak ją stworzyć napiszę już wkrótce.

A jeśli nie czytałeś jeszcze mojego wpisu dotyczącego zalet płynących z zastosowania tego instrumentu w firmie zerknij tutaj:

http://optymalizacjadzialalnoscifirmy.pl/enter-the-matrix-czyli-kilka-slow-o-matrycy-kompetencji/