Przyszedł maj. Z łezką w oku wspominam te czasy, gdy o tej porze roku zmierzałem na maturę alejkami obsypanymi wiosennymi kwiatami. No ale te czasy niestety już minęły. Za to od paru lat jakąś prawidłowością jest, że w maju szczególnie dużo chodzę po korytarzach centrów konferencyjnych (kwiatów tam nie uświadczysz 🙁 ). Nie inaczej było i w tym roku!

W dniach 10-13 kwietnia w Katowicach odbył się Europejski Kongres Gospodarczy. Jak reklamują go organizatorzy, jest to: „największa impreza biznesowa w Europie Centralnej”. Po takiej reklamie nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności wzięcia w nim udziału (przekonało mnie dobrze kojarzące się słowo: „impreza” 🙂 ). Właściwie to z Kancelarii mógłbym udać się na niego w kapciach, bo Spodek i centrum konferencyjne jest tuż, tuż. Przyznam jednak, że tych kapci nie testowałem, bo panowie ochroniarze wokół Spodka wydawali się tacy, jakby to ująć… bez poczucia humoru.

Niech nie zmylą Cię te "sale balowe". To była poważna impreza biznesowa.

A co na kongresie? Cóż się tam nie działo, trudno opisać (a jeszcze trudniej to jest opisać to co się tam działo ! 🙂 ). Panele dyskusyjne, wywiady, konferencje, hostessy, prezentacje, tony ulotek, hektolitry kawy, telewizja, radio prasa… „lub czasopisma”.  🙂

Szczególnie jeden panel dyskusyjny zapadł mi w pamięć, jako bardzo interesujący (pewnie dlatego, że dotyczył mojej działki, a tak naprawdę to były nudy i flaki z olejem), a mianowicie: „Restrukturyzacja rozwojowa przedsiębiorstw w praktyce”. Prezesi zarządów największych polskich spółek opowiadali w jego ramach o swoich doświadczeniach związanych z takim prowadzeniem działań restrukturyzacyjnych, które w krótkim czasie z biznesowego karzełka zagrożonego widmem upadłości, mogą stworzyć podmiot należący do europejskiej elity w swojej branży.

W restrukturyzacji tego rodzaju chodzi zatem o to, by nie była ona „kroplówką”, lecz narzędziem rozwoju biznesu. Choć skala problemów napotkanych przez prelegentów była nieporównywalnie większa niż u moich Klientów, to jednak w założeniu, wdrożone działania restrukturyzacyjne nie odbiegały daleko od tych, które sam stosuję w codziennej praktyce.

Np. ocena przesłanek warunkujących rozpoczęcie restrukturyzacji (np. przekształcenie spółki, podział struktury itp.), była właściwie w 100% zbieżna z moimi doświadczeniami. Różnica była jedynie w skali problemów (tj. te problemy dało się zdefiniować cyfrą większą o parę zer od tych, z którymi zwykle się spotykam).

Ale nudne zdjęcie. Aż ciężko wymyślić jakiś podpis.

Swoimi doświadczeniami w ramach panelu podzielili się CEO: Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., Ursus S.A., Warszawskich Zakładów Mechanicznych S.A. i Przewozów Regionalnych sp. z o.o. . Trzeba przyznać, że w niektórych aspektach panel ten pomógł mi „złapać” nową perspektywę odnośnie własnych działań. Było to bardzo pouczające.

No a w zeszły piątek…. jak co roku…. przyszedł czas na WebLex Meeting! Jak zawsze w Hotelu InterContinental w Warszawie zebrała się masa uśmiechniętych ludzi, którzy mają określoną wizję rozwoju własnego biznesu. Spotkanie było bardzo udane – i to nie tylko z uwagi na ciekawe prelekcje oraz np. możliwość poznania kolegów po fachu, prowadzących kancelarię w Kijowie – ale także ze względu na taki widok z sali konferencyjnej, gdzie odbywała się impreza.

Jeśli nie poznajesz, to podpowiem Ci, że to nie jest rakieta Saturn V na wyrzutni :)

A propos imprezy to wieczorem cofnąłem się w czasy trochę tylko późniejsze niż maturalne, bo przypadkiem załapałem się na juwenalia na UW. Były koncerty, kiełbasy z grilla i różne takie. 🙂 A kto był gwiazdą wieczoru? Ludzie którzy o maju i wiośnie wiedzą wszystko… a właściwie są wiosną wcieloną, czyli…. Łąki Łan ! 🙂

Na zakończenie – jeśli po przeczytaniu tego wpisu jeszcze cały czas brakuje Ci impulsu, żeby od czasu do czasu znaleźć się na jakiejś ciekawej konferencji, zerknij proszę na ten wpis z zeszłego roku.

Dzisiaj razem z Magdą Gessler sprawdzam efekty działań optymalizacyjnych.

Łukasz Flak        22 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Wiosna przyszła! Powiem więcej – zdążyła już nawet z powrotem przyjść zima! 🙂 Minął więc chyba cały rok, a tu żaden wpis na blogu się nie pojawił. Niestety byłem nieco zajęty optymalizowaniem firm i przekształceniami w paru przedsiębiorstwach, ale jest wreszcie czas napisać coś na blogu.

Póki co chciałem zaanonsować, że dzisiaj będę sprawdzał efekty działań optymalizacyjnych w jednej z restauracji w Tarnowskich górach. Od mojego klienta otrzymałem bowiem zaproszenie na tzw. finałową kolację „Kuchennych Rewolucji Magdy Gessler”.

Toż to się będzie dzisiaj działo. Ponoć wczoraj szef kuchni specjalnie jeździł do Dąbrowy Górniczej po śliwkę nowosądecką (cokolwiek to znaczy)! Tak czy inaczej, krótkie podsumowanie znajdzie się niebawem w tym miejscu na blogu….. chyba że się pochoruję 🙂

No i już jest po…. Okazało się, że niewiele mogę powiedzieć do czasu emisji odcinka, a jeszcze mniej mogę napisać …

Wspomnę tylko, że od kulis program wygląda zupełnie inaczej, niż to co możemy śledzić na ekranie.

Jedno jest pewne. Optymalizacja działalności powiodła się w 100% !.

Naprawdę warto wybrać się do Tarnowskich Gór na obiad. Przeżycie, jakie spotkało mnie w restauracji „Gościna Ślonsko” było bez wątpienia w Top 3 moich dotychczasowych doświadczeń kulinarnych! 🙂

Polecam z całego serca… i żołądka! 🙂

Krótka wycieczka na blog Rafała Chmielewskiego – wywiad

Łukasz Flak        27 marca 2017        Komentarze (1)

Dzisiaj zabiorę Cię na wiosenną wycieczkę na blog Rafała Chmielewskiego. Rafał to człowiek, który w życiu zawodowym, jak mi się wydaje, kieruje się słowami A. Einsteina: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”.

Idąc zatem wytyczoną przez siebie ścieżką, Rafał nie powielał pomysłów innych, lecz bazując na unikatowej idei, zbudował jedyną w Polsce i Europie firmę zajmującą się promocją działalności prawniczej. Z jego usług korzysta już ponad 100 kancelarii prawnych z całej Europy!

Na prowadzonym przez Rafała blogu stworzonym dla przedsiębiorców, podzieliłem się ostatnio z jego czytelnikami kilkoma refleksjami dotyczącymi  przede wszystkim tematyki Lean Management.

Zapraszam Cię zatem serdecznie do lektury tego krótkiego wywiadu z moją skromną osobą.

Link do wywiadu: http://www.japrzedsiebiorca.biz/lean-management-lukasz-flak/

Dzisiaj będzie troszkę o tym, co zawarte powinno być w regulaminie wynagradzania pracowników, aby byli oni szczęśliwi, swego szefa chwalili i nie chcieli zmienić miejsca zatrudnienia. Ale jak zawsze do tematu zabierzemy się od nieoczywistej strony (tej nazwanej też przez niektórych takim krótkim, żołnierskim słowem 🙂 ).

Wiosna idzie już wielkimi krokami. Aż chce się wyjść na dwór i pobiegać  w coraz ostrzejszym słońcu. Dzisiaj będzie więc trochę o bieganiu. Urządzimy bowiem wyścigi czynników motywujących pracowników do pracy i zobaczymy, który z nich jest w najlepszej formie w tym roku, który zaś jest mocno przereklamowany. Razem z inspektorami kontroli antydopingowej zajrzymy też do szatni i przekonamy się, czy nie ma w tym gronie jakiegoś kolegi braci Zielińskich 🙂

Oddajemy zatem głos ze studia i przenosimy się na nasz optymalizacyjno-firmowy stadion. Halo, halo Janku!…..  haaaalllooo…. co za szajs, znów nic nie słyszę w tych słuchawkach…  o już jesteśmy na antenie… tak… Proszę Państwa, szkoda że Państwo tego nie widzą! Kolorowy tłum wygodnie rozsiadł się już na trybunach. Powietrze jest  rozedrgane od krzyku tysięcy gardeł, zagrzewających do boju swoich ulubieńców. Na starcie do biegu przygotowują się już zawodnicy. Naciągają ścięgna, naprężają mięśnie. Za chwile staną w blokach. Oczy wszystkich skierowane są oczywiście na Kasę. Czy obroni tytuł? Czy będzie najlepsza, zgodnie z oczekiwaniami swoich wielbicieli, tak licznie zgromadzonych na stadionie?!

Zawodnicy zajęli już miejsca! Wyprężyli swe muskularne ciała, opierając dłonie na linii startowej. Wyglądają niczym marmurowe posągi. Ale to tylko pozory! Błyskawicznie ożyli bowiem  słysząc strzał pistoletu. Nic dziwnego, nikt nie chce być przecież nieruchomym celem w czasie strzelaniny!

Na prowadzenie od pierwszych metrów wysuwa się Kasa. Reszta stawki pozostaje w tyle. Trudno powiedzieć kto dokładnie biegnie tuż za nią, bowiem napisy na koszulkach pozostałych zawodników są spłowiałe i prawie nieczytelne. Dla wszystkich jest bowiem oczywiste, że w stawce liczy się tylko Kasa, więc resztą biegaczy nikt nie zawraca sobie głowy.

Pytam kolegę – Węgra ze stanowiska komentatorskiego obok – może coś wie…. ale chyba on także nie zastanawiał się nigdy kto jeszcze – oprócz Kasy – uczestniczy w dzisiejszych zawodach… Właśnie zdaję sobie sprawę z beznadziei sytuacji…  głupie pytanie,  przecież to Węgier! Taaaa!

Wracam wzrokiem na bieżnie. …. Cóż to?!…. Kasa słabnie! Pozostali zawodnicy ustawiają się na wirażu po wewnętrznej stronie i jeden po drugim wyprzedają faworytkę. Już czterech!.. nie pięciu! … nie ośmiu zawodników jest przed ulubienicą tłumu!

To już ostatnie metry! Kasa zdaje sobie chyba już sprawę, że nie tylko zwycięstwo wymyka się jej z rąk, ale także tak długo pielęgnowana reputacja. Nie walczy już i truchtem ostatnia wpada na metę. Cóż za dramat! Na trybunach jej wieloletni partner – Przelew Bankowy wyrywa sobie włosy z głowy! Proszę Państwa, co za sensacja! Kasa dopiero dziewiąta na mecie!

Oddaję głos do studia…

Zatem sensacja! A kto uplasował się na wyższych pozycjach? Według badań, innymi niż pieniądze czynnikami, silniej motywującymi do pracy i pozwalającymi zatrzymać pracowników w firmie na dłużej są:

  • okazywanie pracownikom szacunku,
  • istnienie planu zarządzania rozwojem pracowników,
  • istnienie planu sukcesji firmy,
  • prowadzenie polityki mentoringu,
  • zapewnienie równowagi między pracą, a życiem prywatnym,
  • upełnomocnienie pracowników,
  • zapewnienie elastyczności miejsca pracy,
  • zapewnienie właściwej komunikacji w przedsiębiorstwie. *

Regulamin wynagradzania pracowników, aby prawidłowo spełniał swoją rolę, powinien zatem brać pod uwagę wiele innych czynników, oprócz samego tylko motywatora pieniężnego. Jak widać z powyższego wyliczenia nie wszystkie wymienione czynniki da się w ogóle ująć w takim dokumencie. Opracowanie regulaminu wynagradzania powinno być zatem jedyne częścią całego szeregu zmian, jakie powinno przejść przedsiębiorstwo, jeśli ma zmienić się w przyjazne pracownikom miejsce zatrudnienia, a przez to podnosić swoją wydajność  i zwiększać zysk.

W tym kontekście przypomina mi się zakład, który jego pracownicy powszechnie nazywali skrótem KL (tak, od tego KL w Oświęcimiu!). Nie trudno zgadnąć, czy byli oni zmotywowani do pracy i czy firma zarabiała, czy traciła na takim stosunku pracowników do własnego pracodawcy.

Dodam, że jeśli chodzi o sam regulamin wynagradzania pracowników, to jego treść musi być każdorazowo indywidualnie dostosowana do struktury organizacyjnej firmy, rodzaju jej działalności, ilości zatrudnianych pracowników obecnie i w przyszłości, planów rozwoju firmy itp. Wymyślanie zupełnie abstrakcyjnych reguł postępowania w tym zakresie – tj.  tworzenie ich z perspektywy biurka – mija się zatem z celem (chodzi mi o reguły np. w rodzaju: „temu damy tyle i tyle jeśli to i to, a poza tym tyle i tyle do podziału na wszystkich pracowników działu z zysku firmy w danym miesiącu” itp.).

Dlatego w ramach działań optymalizacyjnych przygotowanie tego rodzaju regulaminu w Kancelarii Derek & Flak (jak i innych dokumentów prawnych o charakterze optymalizacyjnym) zawsze poprzedzamy przeprowadzeniem analizy procesów zachodzących w firmie przez nasz zespół specjalistów Lean Management. Takie badanie (czasem tygodniowe, czasem dłuższe) – w tym przeprowadzenie wywiadów z pracownikami, poznanie ich zwykłego dnia pracy, oraz problemów, z jakimi codziennie mierzą się szeregowi pracownicy, jak i kadra zarządzająca – pozwala ustalić takie zasady wynagradzania pracowników, które spełnią stawiane im wymagania.

O regulaminach wynagradzania na dzisiaj tyle, ale już wkrótce powrócę do tematu, żeby opowiedzieć Ci o jednym z narzędzi przydatnych nie tylko przy sporządzaniu regulaminów pracowniczych, ale także dla wydajniejszego zarządzania firmą, ustalenia jej struktury organizacyjnej, a także zapewnienia stabilizacji jej działalności. Mowa będzie o tzw. matrycy kompetencji…. ale to już historia na zupełnie inne opowiadanie.

*wyniki biegu opracowane zostały na podstawie raportu:  ”Obraz obszaru HR w badaniach Harvey Nash”.

 

Rozwiązanie zagadki martwego przedsiębiorstwa.

Łukasz Flak        17 lutego 2017        Komentarze (1)

Nie bądź megalomanem! Miej świadomość gdzie jest Twoje miejsce.

Jakiś czas temu obiecałem Ci rozwiązanie zagadki kryminalnej, w której gościnnie zgodził się wystąpić porucznik Columbo (za co składam mu niniejszym gorące podziękowania 🙂 ).

No to do dzieła!

Bez ogródek wskażę, że sprawcą tragedii odcinka był znany złoczyńca, o wielu przestępczych pseudonimach.

Z takich najbardziej znanych wymienić można:

  • brak należytej dbałości o biznes (to dopiero jest rozbudowane pseudo, godne prawdziwego mężczyzny, a nie takie aliasowe słabizny, jakie przybierają sobie gwiazdy rocka, np. jakiś tam Bono, albo Sting),
  • megalomania i przeświadczenie o własnej wielkości,
  • brak działań zmierzających do rozwoju i podniesienia wartości firmy względem konkurencji,
  • nie uwzględnienie potencjalnych zagrożeń dla biznesu i nie przeciwdziałanie im.

Co skłoniło mnie do wskazania takich, a nie innych przyczyn upadku firmy? … Życie!

Pamiętam gdy ponad dwa lata temu zaproszony zostałem – wraz z szefem Kancelaryjnego zespołu Lean Management – na spotkanie w sprawie optymalizacji działalności do dużej, śląskiej firmy. Przedsiębiorstwo to wykonywało specjalistyczne oprzyrządowanie, wykorzystywane głównie w fabrykach branży automotiv (dla niezaznajomionych z tematem – czyli tam gdzie produkują wszystko co jeździ i ma więcej niż dwa koła 🙂 ).

Zarząd firmy przyzwyczaił się do silnej pozycji na rynku, którą jak się okazało w rozmowie, zdobył przed laty głównie dzięki początkowemu, niskiemu progowi inwestycji w infrastrukturę zakładu (bowiem został on sprywatyzowany i sprzedany przez Skarb Państwa obecnemu właścicielowi za tak śmieszne pieniądze, że gdy dzisiaj przywoła się wspomnienie tamtych czasów w biurze zarządu, wszyscy od razu tarzają się ze śmiechu po podłodze).

Zdradzono nam również, że w najbliższym czasie produkty zakładu mają być sprzedane między innymi do nowo powstających fabryk w Meksyku. Władze spółki były z tego bardzo dumne. Tak ogólnie mówiąc, to ze wszystkiego były bardzo dumne – nie tylko z tego Meksyku. Wszystko w firmie było w przekonaniu zarządu najlepsze, największe, najnowocześniejsze (i jeszcze parę naj mógłbym tu wymienić).

W toku spotkania zaczęliśmy się nawet zastanawiać, po co tak naprawdę zostaliśmy zaproszeni, skoro nie ma czego optymalizować i wszystko tak świetnie się układa? Problemy w firmie nie występowały. Na pytania o wszelkie kwestie prawne słyszeliśmy tylko – mamy to już załatwione i już niczego nie da się tu poprawić. Także w trakcie omawiania zasad szczupłego zarządzania (Lean Management) spotykaliśmy się raz za razem z odpowiedzią – my to już wdrożyliśmy!

Na te słowa spojrzeliśmy po sobie ze specjalistą naszego działu Lean Management, z lekkim zdziwieniem. To co przed chwilą usłyszeliśmy świadczyło, że… firma była już trupem.

Istotą działań optymalizacyjnych jest bowiem to, że nie można ich wdrożyć. Ich podejmowanie stanowi nieustającą drogę do doskonałości, której (co oczywiste) nie można osiągnąć, choćby ze względu na zmieniające się uwarunkowania zewnętrzne. Jeśli takich działań nie podejmuje się nieustannie, konkurencja szybko wejdzie w miejsca rynku, w których byliśmy do tej pory dobrze usadowieni.

Innego zdania był jednak zarząd przedsiębiorstwa. Wiceprezes – zamiast pracą – zajmował się już głównie rozwojem swojego ekscentrycznego hobby (nie podam tu o jakie hobby chodzi, bo było ono na tyle nietypowe, że można by tym tropem zidentyfikować opisywaną firmę 🙂 ), a pozostali przyznali w rozmowie, że nie specjalnie chcą już angażować się w rozwój przedsiębiorstwa, bowiem według nich teraz przyszedł już czas wyłącznie na odcinanie kuponów.

Zrozumieliśmy wtedy, cel tego spotkania. Ci ludzie chcieli się jedynie pochwalić przed nami tym „sukcesem” i stanem, w którym ktoś, kto chciałby zaproponować im jakieś działania doskonalące, musiałby odejść z kwitkiem. Podziękowaliśmy więc grzecznie za rozmowę zabierając kwitek.

Niedawno – zupełnie przypadkiem – otrzymaliśmy sygnał, że w zakładzie tym nie dzieje się dobrze. Znaczną część kontraktów przejęli bardziej konkurencyjni cenowo producenci z zagranicy. Z informacji, które do nas docierają wiemy, że sprzedaż drastycznie spadła, a firma działa obecnie głównie dzięki obowiązującym jeszcze umowom serwisowym, na sprzęt dostarczany klientom przed laty.

W zakładzie panuje też nieprzyjemna atmosfera, co skutkuje dużą rotacją pracowników. Przez taki stan rzeczy starą, wykwalifikowaną kadrę zastępują niedoświadczeni pracownicy. Zaistniała sytuacja pogłębia tylko problemy zakładu z utrzymaniem wysokiej jakości produkcji…

…..a było już tak pięknie….

Jak wskazuje powyższy przykład, lepiej nie spoczywać na laurach i ciągle szukać drogi do doskonalenia własnego biznesu. Bądź zatem czujny! Jeśli nie tak, jak porucznik Columbo, to może chociaż tak, jak porucznik Frank Drabin, który gdy już szuka…. to zawsze znajduje!

Nie wierzysz? No to zerknij tutaj 🙂