Wpis „otwieracz” o regulaminach, procedurach oraz podróży ze słonecznej Italii do dzikiego US and A.

Łukasz Flak        19 maja 2016        Komentarze (0)

OtwieraczOstatnio postanowiłem rozpocząć cykl wpisów o tym, w jaki sposób zbudować w przedsiębiorstwie wewnętrzne ramy organizacyjne, w których poruszać mogliby się pracownicy, tak aby firma działała sprawnie. Dzisiaj więc klasyczny „otwieracz” 🙂

Przy okazji, ze względu na zbliżający się sezon urlopowy, chciałem także zaprosić Cię do pewnej miejscowości w słonecznej Italii, a potem na dziki zachód …. ale o tym za chwilę.

No to najpierw obowiązek i rozpoczęcie cyklu wpisów o regulaminach i procedurach, a potem dopiero wojaże. 🙂

Zgodzisz się zapewne, że niejasno ustalone reguły sprzyjają powstawaniu sytuacji, w których jednostki wchodzące wzajemnie w interakcję rozmijają się ze swymi oczekiwaniami odnośnie efektów działań swoich lub innych osób. Nie inaczej jest w przedsiębiorstwie, także w Twoim.

Zapewne przyznasz także, że pracownicy powinni być informowani w sposób przejrzysty co do stawianych im przez pracodawcę wymagań. Te same wymagania powinny być również podstawą rozliczania ich z wykonanych zadań.

Oczywiście pewne minimum praw i obowiązków obu stron stosunku pracy wskazują przepisy prawa pracy (w szczególności zaś kodeksu pracy) oraz treść umowy o pracę. Jest to jednak absolutne minimum regulacji i zwykle nijak ma się ona do specyfiki struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa, czy innych czynników wpływających na to w jaki sposób firma działa.

Ważne jest zatem zadbanie o to aby wypracować i wdrożyć w przedsiębiorstwie stosowne regulacje w postaci np. regulaminów pracy, czy regulaminów wynagradzania. Oprócz regulaminów dotyczących kwestii związanych w sposób bezpośredni ze sferą prawną stosunku pracy warto opracować i spisać także inne wewnętrzne reguły postępowania, w postaci odpowiednich procedur, np. procedur obsługi klienta, procedur obsługi systemów informatycznych, urządzeń, korzystania z pojazdów służbowych itp.

A po co tyle wysiłku wkładać w spisanie reguł, które i tak wbijasz codziennie swoim pracownikom do głów? Właściwie to rzeczywiście nie ma to sensu… no chyba, że chciałbyś na przykład, aby pracownicy nie upominali się niezasadnie o podwyżkę, tylko z tego powodu, że ostatnimi czasy dostał ją inny pracownik? … albo chciałbyś żeby podnosili swoją wiedzę i umiejętności bez jakichkolwiek nacisków z Twojej strony? … albo chciałbyś ograniczyć błędy w firmie i podnieść jakość obsługi klienta?… albo chciałbyś, żeby im też się chciało chcieć, tak jak Tobie! 🙂

Można by tak długo, bowiem temu wszystkiemu, i wielu innym celom korzystnym z punktu widzenia przedsiębiorstwa jako całości, służą właśnie opracowane odpowiednio do potrzeb Twojej firmy  procedury postępowania oraz regulaminy pracownicze. Zastanów się teraz przez chwilę – masz już takie w Twoim przedsiębiorstwie?

Oczywiście umiejętne sporządzenie i zastosowanie takich procedur czy regulaminów w firmie nie ogranicza się jedynie do przeniesienia na papier nocnych wymysłów pracodawcy. 🙂 Często ich opracowanie i wprowadzenie – tak aby naprawdę spełniały swoją rolę – musi być wynikiem wytężonego wysiłku pracowników, kierownictwa, a także prawników i specjalistów od tzw. szczupłego zarządzania (Lean management).

Ci ostatni nie zawahają się założyć pracownikom krokomierzy, zmierzyć stoperem czasu wykonywania czynności, obserwować godzinami procesy w firmie, dokonać wywiadów z załogą itp., zanim dadzą prawnikom materiał umożliwiający stworzenie regulaminów pracowniczych i procedur, które będą naprawdę skutecznie działać w Twojej firmie.

 

O moich doświadczeniach w tym zakresie, jak i tworzenia takich skutecznych rozwiązań przeczytasz już niebawem na moim blogu.

 

Teraz jednak chciałem zaznaczyć jeszcze jedno zagadnienie związane z regulacjami wewnętrznymi w firmie, a mianowicie z problemem kontroli ich przestrzegania. Jest to równie ważne, jak samo sporządzenie i wprowadzenie w życie takich regulacji. Nie będę się dzisiaj zbytnio nad tym rozwodził. Pokaże Ci na razie jedynie do czego prowadzi brak kontroli nad przestrzeganiem reguł.

Jest takie małe miasteczko we Włoszech, a zwie się ono Morsano. Wszyscy się tam znają, bo ludzie żyją tam rodzinami od pokoleń, a mieścina liczy sobie ledwo 3 tysiące mieszkańców. Ot kolejna Włoska miejscowość, nie do odróżnienia od innych. Czy aby na pewno kolejna taka sama mieścina? Nie koniecznie.

włoskie miasto

Coś ją wyróżnia spośród innych. Ano, ostatnio jedyny miejscowy stróż prawa przeszedł na emeryturę.

Jeśli uważasz więc, że przepisy ruchu drogowego w Polce zbytnio Cię ograniczają zapraszam do Morsano. Spokojnie możesz rozwinąć tam swoim samochodem prędkość naddźwiękową w terenie zabudowanym, a nikt się tym nie przejmie (przynajmniej z formalnego punktu widzenia 🙂 )

Nie ma miejsca pod marketem w niedzielne przedpołudnie? Nie krępuj się! Jak najszybciej zajmuj miejsce dla osób niepełnosprawnych, nawet jeśli biegasz maratony. Przecież ktoś może Cię ubiec! Możesz nawet zaparkować samochód na ulicy w taki sposób, że goście pobliskiej restauracji nie będą mieli jak z niej wyjść… Możesz tam być takim właśnie huncwotem. 🙂 A to wszystko zupełnie bezkarnie!

Powiesz że to brednie. Nikt o zdrowych zmysłach tak się nie zachowuje! Niestety są to przykłady z życia wzięte (może oprócz tej ponaddźwiękowej prędkości 🙂 ), pokazujące do czego prowadzi stanowienie reguł bez kontroli ich przestrzegania. Ludzie czynią tam nawzajem swoje życie nieznośnym, pomimo tego, że od pokoleń świetnie się znają.

Ale dlaczego? Przepisy prawa i reguły współżycia społecznego nie zniknęły przecież w chwili gdy szeryf miasteczka wszedł do budynku tamtejszego ZUS-u po odbiór pierwszej emerytury. A jednak ludzie, choć dla swego własnego dobra (i bezpieczeństwa) powinni ich przestrzegać nie robią tego, bo mają poczucie, że te regulacje bez kontroli państwa już nie obowiązują. Jest nawet mądre słowo na taki stan – anomia!

Dlatego właśnie oprócz samych procedur i regulaminów, trzeba także mieć w przedsiębiorstwie procedurę przestrzegania procedur 🙂 Ale o tym wszystkim także już niebawem.

A tymczasem, jeśli chciałbyś dowiedzieć się jak by to było, gdyby dla odmiany – tj. inaczej niż w Morsano – w Twojej miejscowości na każdego mieszkańca przypadał jeden stróż prawa, wybierz się w swej wyobraźni na dziki zachód i zerknij tutaj 🙂

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: